• 1 Kopia
  • 3 Kopia

walne zebranie

Drodzy Członkowie i Sympatycy Stowarzyszenia Przyjaciół PMK,

Chcielibyśmy dziś zwrócić Waszą uwagę na wydarzenie, które miało miejsce niemal dokładnie 75 lat temu, a które miało ogromne znaczenie dla naszej wspólnoty. Mowa o liście, jaki Ojciec Józef Maria Bocheński OP otrzymał od arcybiskupa Józefa Gawliny.

Ten dokument był zgodny z wolą ówczesnego biskupa Fryburga, Mgr Charriera, i można go uznać za akt erekcyjny Polskiej Misji Katolickiej (PMK) w Szwajcarii.

To dzięki temu listowi mogło rozpocząć się oficjalne duszpasterstwo dla Polaków w tym kraju. Pierwszym kapłanem diecezjalnym, który objął funkcję duszpasterza (a nie był zakonnikiem, dzięki czemu mógł zamieszkać w Marly), był ks. Engelbert Frania. Współpracując z Ojcem Bocheńskim, przez wiele lat prowadził naszą Misję, a jego następcy kontynuowali to dzieło, rozwijając polskojęzyczne duszpasterstwo.

Niestety, po niemal 50 latach istnienia, lokalny Kościół zakwestionował ważność tego aktu założycielskiego. Był to dla nas trudny i bolesny czas. Na szczęście wciąż żyło wielu Polaków głęboko oddanych Kościołowi, którzy – wspólnie z duchownymi – tworzyli fundament naszej wspólnoty. To z ich inicjatywy powstało Stowarzyszenie, które podjęło się obrony istnienia PMK i kontynuacji jej działalności.

Dzięki Bogu oraz zaangażowaniu wiernych, lokalne władze kościelne pozwoliły na dalsze funkcjonowanie duszpasterstwa. Dziś w największych miastach Szwajcarii możemy uczestniczyć nie tylko w niedzielnych Mszach Świętych, ale również w innych nabożeństwach – niektóre z nich są głęboko zakorzenione w polskiej tradycji, jak choćby Gorzkie Żale w okresie Wielkiego Postu.

Zmieniają się jednak czasy, a liczba kapłanów raczej maleje. Co przyniesie przyszłość? Stowarzyszenie Przyjaciół PMK wciąż odgrywa ważną rolę w organizowaniu życia wspólnoty, wspierając duszpasterzy – w tym kolejnych księży stypendystów. Mimo to misje językowe – także nasza – nie są wolne od zagrożeń. To przykre, bo właśnie wspólnoty obcojęzyczne często budują mosty i przyczyniają się do rozwoju Kościoła lokalnego.

W Szwajcarii, kraju czterech języków narodowych, nie powinno zabraknąć miejsca także dla języka polskiego – dla nas najbliższego sercu. Choć Kościół ma być domem dla wszystkich, czasem czujemy się w nim jak goście. Mamy jednak nadzieję, że i nam lokalne władze kościelne pozwolą dalej rozwijać duszpasterstwo, także w tak ważnym dla naszej historii miejscu, jakim jest Marly.

Niech modlitwa w ojczystym języku – tam, gdzie trwa od dziesięcioleci – nadal będzie obecna. Marly obchodzi właśnie swoje piękne, choć nie zawsze łatwe, 75-lecie. Oby kolejne lata były czasem pokoju, rozwoju i duchowej jedności.

Z serdecznymi pozdrowieniami,

Zarząd Stowarzyszenia Przyjaciół PMK